Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy.

Wygrywamy w Karpaczu z KPR Jelenia Góra 29:30, przegrywając do przerwy 19:12.

Ten mecz możemy uznać za dobry w naszym wykonaniu, gdyby usunąć z niego pierwszą połowę. W pierwszej połowie nie wychodziło nam konkretnie nic, nie istniała obrona oraz bramka. Pozwoliliśmy Jeleniej Górze grać swoje, co przyniosło wynik do przerwy 19:12 dla gospodyń.
Przyszedł czas na przerwę…

Nie wiem co działo się w szatni przez te 15 min, ale na drugą połowę wyszedł zupełnie inny zespół, któremu rzucanie bramek wychodziło z wielką łatwością i po 12 minutach 2 połowy doprowadziliśmy do remisu,by następnie wyjść na jednobramkowe prowadzenie Startu, co do 56 minuty zamieniło się w wynik 25:30. Ostatnie minuty to już niestety chyba myślenie,że mamy ten mecz już w garści i pozwolenie na odrobienie strat gospodynią.Nerwowa końcówka i kończymy mecz wynikiem 29:30 i 3 pkt. wracają do Elbląga.

Pisząc o tym meczu trzeba wspomnieć o bardzo dużej brutalności na boisku i kilka bardzo groźnych sytuacjach, w których bez pomocy masażysty się nie odbyło. Małego urazu twarzy doznała nasza rozgrywająca Paulina Uścinowicz, co w konsekwencji skończyło się założeniem dwóch szwów po spotkaniu oraz  kilku dniową opuchlizną w okolicach oczu i nosa w najbliższym czasie.
Duża brutalność w tym meczu to zasługa nie tylko zawodniczek, ale przede wszystkim niskiego poziomu sędziowania pary sędziowskiej z Ozimka Panów Gnyszka i Stonoga,którzy nie raz udowodnili podczas tych 60 min, że źle wybrali Sobie dodatkową pracę.

Ze strony kibicowskiej:

Do Karpacza wybraliśmy się 5 osobową ekipą. 4 osobowa ekipa z Elbląga i 1 osoba dosiadająca się we Wrocławiu. Wyjazd rozpoczęliśmy w piątkowy wieczór z Tczewa, gdzie wsiedliśmy do pociągu do Jeleniej Góry. We Wrocławiu dołączyła do Nas jeszcze jedna osoba. Po przybyciu do Jeleniej Góry przyszedł czas na przesiadkę na busa do Karpacza. Korzystając z wolnego czasu przed meczem wybieramy się na pieszą wyprawę czarnym szlakiem na Śnieżkę. Po zdobyciu góry i powrocie na dół szybki obiad, a następnie czas udać się na halę . Po meczu chwilowa rozmowa z kibicami z Jeleniej,sztabem trenerskim naszej drużyny i udajemy się w drogę powrotną.Wracamy busem do Jeleniej Góry, a potem wsiadamy w pociąg do Tczewa, by dotrzeć do początku naszej wyprawy w niedzielny poranek.

Zostaw komentarz